TATRY · KUŹNICE

Kuźnice. Ostatni młot nad Bystrą

Kuźnice nie były jedną kuźnią nad potokiem, lecz rozciągniętym wzdłuż Bystrej zespołem hut, warsztatów i urządzeń. Ruda schodziła z Magury, w wielkim piecu zamieniała się w metal, a woda poruszała koła walcowni i ciężkie młoty hutnicze. Koło wodne unosiło trzon takiego młota, po czym narzędzie opadało na żelazo leżące na kowadle.

Zakład gasł stopniowo, gdy miejscowe zasoby rudy przestały wystarczać. Wielki piec wygaszono w 1875 roku, a około 1878 roku zakończyła się kuźnicka produkcja żelaza. Dowożenie surowca z dalszych stron nie przywróciło dawnej pozycji przedsiębiorstwa.

Pozostały budynki, stosy żużli, nazwy Kuźnice i Hamry oraz urządzenie, które przeżyło zasadniczą część zakładu. Ostatni młot nie kuł już żelaza. Napędzany wodą Bystrej tłukł żużel i kamienie na drogi.

Potok Bystra w Kuźnicach wśród kamieni i zieleni
Potok Bystra w Kuźnicach. Fot. Andrzej Otrębski, Wikimedia Commons.

W czasie spustu żelaza

Maria Steczkowska znała Kuźnice jako osadę fabryczną. Wzdłuż drogi stały zabudowania zakładów, domy urzędników górniczych, zajazd i dwór właściciela. Między nimi płynęła Bystra, rozdzielona na kilka ramion i skierowana ku urządzeniom pracującym w różnych częściach osady.

Najbliżej samego procesu autorka znalazła się podczas wizyty w hucie:

Przed kilku laty byłam w tutejszej hucie w czasie spustu żelaza, co rzeczywiście bardzo zajmuje, zwłaszcza trafiwszy na lanie krat, garnków i innych drobniejszych przedmiotów.

Maria Steczkowska, Obrazki z podróży do Tatrów i Pienin, 1872
Zestawienie fragmentów książki Marii Steczkowskiej z 1872 roku o Bystrej napędzającej kuźnickie machiny i spuście żelaza w hucie
Skan źródłowy Maria Steczkowska, Obrazki z podróży do Tatrów i Pienin, wyd. 2, Kraków 1872, s. 134. Autorka opisywała Bystrą poruszającą koła kuźnickich machin, łomot młotów i brzęk żelaza, a także własną wizytę w hucie podczas spustu żelaza.

Steczkowska nie próbowała szczegółowo objaśniać urządzeń, których działania — jak sama przyznawała — dobrze nie znała. Zapisała moment, w którym metal opuszczał piec i wypełniał przygotowane formy. Powstawały kraty, garnki i mniejsze odlewy; w innych częściach zakładu produkowano sztaby, blachy, gwoździe oraz wyroby ślusarskie.

Spust był widowiskowym finałem dłuższej pracy. Wcześniej rudę należało wydobyć, sprowadzić do doliny i wytopić. Później uzyskany metal trzeba było oczyścić i obrobić. Kuźnice skupiały te etapy w jednym przemysłowym krajobrazie.

W wyrobisku oddzielano rudę od skały. W Kuźnicach powstawały z niej kraty, naczynia, gwoździe, sztaby i blachy trafiające później do domów, warsztatów oraz innych budynków. Steczkowska oglądała chwilę, w której surowiec z kopalni stawał się przedmiotem codziennego użytku.

Bystra poruszała zakład

Woda nie wytapiała żelaza, ale bez niej stanęłyby urządzenia służące do jego obróbki. Bystra rozdzielała się pomiędzy zabudowaniami i obracała koła „rozlicznych machin”. Steczkowska słyszała łomot młotów, warczenie kół oraz brzęk szyn i blach. Szum potoku należał do tego samego mechanizmu.

Koło wodne zamieniało nurt w ruch osi i trybów. Mechanizm unosił ciężki trzon młota, który następnie spadał własnym ciężarem na metal ułożony na kowadle. W innym miejscu woda napędzała walcownię, gdzie żelazo przechodziło pomiędzy walcami.

Po 1833 roku, pod zarządem Edwarda Homolacza i technicznym kierownictwem Rudolfa Elsnera, zakład rozbudowano o nowy wielki piec, trzy fryszerki, walcownię oraz warsztaty. Fryszerki służyły do oczyszczania surówki przed dalszą obróbką. Urządzenia odpowiadały kolejnym etapom pracy: piec wytapiał metal z rudy, fryszerki przygotowywały go do obróbki, a młoty i walce nadawały mu potrzebną postać.

Stanisław Witkiewicz oglądał później pozostałości tego układu: upusty i łożyska wód, które wcześniej obracały koła walcowni i podnosiły młoty. Gdy pisał o Kuźnicach, większość mechanizmów już nie pracowała, ale w terenie nadal można było odczytać drogę wody pomiędzy urządzeniami.

Dawne Kuźnice miały własny układ krążenia. Była nim Bystra.

Ruda, ludzie i las

Jednym z najlepiej udokumentowanych miejsc wydobycia rudy dla Kuźnic była Magura nad Doliną Jaworzynki. Seweryn Goszczyński szedł ku tamtejszym kopalniom drogą wychodzącą od hamerni. Na najbardziej stromych odcinkach z wozów zdejmowano tylne koła. Zanim ruda trafiła do pieca, trzeba było sprowadzić ją po zboczu, na którym zwykły wóz nie zachowywał się jak na drodze w dolinie.

Na przełomie 1806 i 1807 roku zakłady przejął Jan Homolacz. Rozpoznanie zasobów rudy na Magurze dało Kuźnicom pobliskie zaplecze surowcowe, a późniejsza rozbudowa połączyła kopalnie, transport, hutę i warsztaty w jeden system.

Według zestawienia Konstantego Steckiego w 1834 roku Kuźnice wytwarzały tygodniowo od 230 do 275 centnarów żelaza. Współczesne opracowanie Tatrzańskiego Parku Narodowego oddaje tę wielkość jako około 13–15 ton surówki. Stecki pisał też o 540 ludziach stale zatrudnionych przez zakłady. Nie wiadomo jednak, czy liczba obejmowała tylko pracowników pieców i maszyn, czy również górników, drwali, węglarzy, przewoźników i innych ludzi pracujących poza głównym terenem huty.

Łatwiej wyobrazić sobie pojedynczy wóz schodzący z Magury niż kilkanaście ton metalu opuszczających piec w ciągu tygodnia. Taka skala wymagała regularnych dostaw rudy i paliwa oraz pracy ludzi rozproszonych od kopalni i lasów po warsztaty w dolinie.

Witkiewicz wspominał hutników sprowadzanych z Moraw oraz miejscowych ludzi, którzy pracowali w baniach, palili węgiel, ścinali i znosili drewno, a później wywozili żelazo ku Sączowi i Krakowowi. Metal wypływający podczas spustu skupiał rezultat pracy wykonywanej także daleko od pieca.

Piec był centrum, lecz nie działał sam. Ruda potrzebowała przewozu, urządzenia wodne obsługi, a odlewy dalszej obróbki. Zatrzymanie jednego etapu odbijało się na kolejnych częściach zakładu.

Zakład potrzebował rudy, wody i drewna. Woda po przejściu przez mechanizm mogła wrócić do potoku; drewno zamienione w węgiel drzewny zużywało się w piecach. Witkiewicz pisał, że dawne kuźnice „zjadły” las. To publicystyczna formuła, lecz opisuje materialny koszt produkcji: każda kolejna partia żelaza wymagała paliwa przygotowanego z drewna.

Kosztu tego nie było widać podczas spustu, gdy uwagę skupiał metal wypełniający formy. Wcześniej do pieca musiały jednak docierać dwa strumienie: kamień z kopalń oraz drewno z lasów. Gdy któregoś zaczynało brakować, słabł cały ciąg produkcji.

Jak wygasły Kuźnice?

Miejscowe zasoby rudy nie wystarczały bez końca. Działalność próbowano przedłużać, dowożąc rudę z dalszych stron, a później także surówkę ze Spisza. Nie przywróciło to dawnej pozycji przedsiębiorstwa.

Wygaszanie nie nastąpiło jednego dnia. Wielki piec przestał pracować w 1875 roku. Jeszcze przez pewien czas wykorzystywano sprowadzaną rudę i surówkę, lecz około 1878 roku kuźnicka produkcja żelaza dobiegła końca. Pozostałe wyposażenie likwidowano później.

Witkiewicz zobaczył Kuźnice, gdy dawny układ przemysłowy już się rozpadał. Na budynkach można było jeszcze odczytać żelazne napisy „Huta Anna” i „Huta Konstanty”. Nad Bystrą stały okopcone kuźnice z chwiejącymi się kominami, dwór był częściowo zrujnowany, a fontanna przed budynkiem zapadała się w ziemię.

Nie wszystko zamilkło równocześnie. W jednej z kuźnic Witkiewicz usłyszał jeszcze młot podnoszony przez potok. W ciemnym wnętrzu pracowało kilku osmolonych ludzi. Był to pojedynczy dźwięk układu, który wcześniej obejmował całą osadę.

Przez pewien czas trwały więc obiekty o przemysłowym kształcie, choć nie łączył ich już dawny rytm. Upust prowadził wodę ku kołu, które przestało się obracać. Budynek zachowywał nazwę huty, choć nie wychodził z niego metal.

Przemysłowe Kuźnice stanowiły jedną z warstw przemian Zakopanego. Ich historia nie kończy się jednak wraz z wielkim piecem, bo część urządzeń otrzymała jeszcze inne zastosowanie.

Młot, który pracował na resztkach

W 1923 roku Konstanty Stecki wyliczał pozostałości po zakładach: resztki budynków, stosy żużli z pieców, nazwę miejsca, kilka zabytków w muzeum oraz „paru na wymarciu inwalidów pracy hamerskiej”. Nie wyjaśnił, jakie urazy lub choroby kryły się za ostatnim określeniem. Nie pozwala ono budować medycznej historii pracowników, przypomina jednak, że zakład pozostawił ślady również w ludziach.

Część ludzi przeżyła zakład. Zakład pozostał w nich.

Żużel był jednym z najtrwalszych materialnych śladów procesu. Ruda znikała w piecu, metal opuszczał Kuźnice jako gotowy wyrób, a odpad gromadził się przy zabudowaniach. Ostatni młot pracował na tych pozostałościach.

Stecki opisał urządzenie przeniesione wyżej nad potok, powyżej ówczesnej restauracji. Drewniane koło wodne obracało oś i żelazne tryby, które unosiły potężny trzon. Młot spadał własnym ciężarem na kowadło osadzone w pniu. Mechanizm pozostał ten sam, lecz nie nadawał już kształtu rozgrzanemu żelazu. Tłukł żużel oraz kamienie przeznaczone na drogi i roboty betonowe.

Archiwalna fotografia starego młota hutniczego w Kuźnicach, rozebranego w 1920 roku
Fotografia archiwalna Stary młot hutniczy w Kuźnicach, rozebrany w 1920 roku. Fotografia Konstantego Steckiego opublikowana w Wierchach w 1923 roku.

Podpis fotografii Steckiego informuje, że młot rozebrano w 1920 roku. Bystra nadal płynęła przez Kuźnice, lecz urządzenie, które zmieniało jej nurt w rytm przemysłowej pracy, zniknęło znad potoku.

Najpierw młot nadawał żelazu kształt. Pod koniec rozdrabniał już żużel i kamień — resztki świata, do którego należał.


Pochodzenie nazwy miejsca wyjaśnia osobny artykuł „Skąd nazwa Kuźnice? Dawne kuźnice, Hamry i obróbka żelaza”. Historię drugiego hutniczego miana osady rozwija tekst „Skąd nazwa Homry? Dawne Kuźnice pod dźwiękiem młotów”. Współczesną drogę wychodzącą z Kuźnic opisuję w artykule „Z Kuźnic przez Kalatówki na Kondratową. Droga nad źródłem Bystrej”.

Źródła i dawne zapisy

Scenę spustu żelaza opisuje Maria Steczkowska w drugim wydaniu Obrazków z podróży do Tatrów i Pienin z 1872 roku, w rozdziale „Kuźnice zakopiańskie i źródło pod Kalatówką”, s. 133–135. Autorka przyznawała, że nie zna budowy maszyn i nie podejmowała szczegółowej rekonstrukcji technologicznej. Potwierdziła jednak własną obecność w hucie podczas spustu żelaza oraz odlewanie krat, garnków i drobniejszych przedmiotów. Cytowany fragment znajduje się na s. 134.

Opis Bystrej rozdzielonej na kilka ramion, kół „rozlicznych machin”, młotów, szyn i blach również pochodzi z relacji Steczkowskiej. Woda została przedstawiona jako źródło energii dla urządzeń mechanicznych, nie jako czynnik bezpośrednio wytapiający metal.

Informacje o drodze rudy z Magury opierają się na Dzienniku podróży do Tatrów Seweryna Goszczyńskiego. Jego zapis potwierdza związek tamtejszych kopalń z kuźnicką hamernią oraz szczególnie stromy przebieg drogi transportowej. Artykuł nie łączy z kuźnickimi zakładami rud wydobywanych w Pysznej, Starej Robocie ani na Ornaku bez osobnego potwierdzenia w dawnych zapisach.

Chronologia rozwoju zakładów opiera się na artykule Konstantego Steckiego „Z niedawnej przeszłości Kuźnic zakopiańskich” oraz opracowaniach Tatrzańskiego Parku Narodowego. Stecki i TPN różnią się datą zakupu zakładów przez Jana Homolacza: pierwszy podawał rok 1806, drugi rok 1807. Dlatego w tekście pozostało ostrożne określenie „na przełomie 1806 i 1807 roku”.

Stecki podawał, że w 1834 roku zakłady wytwarzały tygodniowo 230–275 centnarów żelaza i zatrudniały stale 540 ludzi. Współczesne opracowanie TPN przelicza produkcję na około 13–15 ton surówki tygodniowo. Nie udało się ustalić, czy liczba zatrudnionych obejmowała wyłącznie pracowników głównych urządzeń, czy cały system ludzi związanych z wydobyciem, transportem, paliwem oraz obróbką metalu.

Obraz ruin, napisów „Huta Anna” i „Huta Konstanty”, zniszczonego dworu, milczącej fontanny oraz młota nadal podnoszonego przez potok pochodzi z Na przełęczy Stanisława Witkiewicza. Jego relacja łączy obserwację terenową z ostrą publicystyką gospodarczą, dlatego oceny właścicieli oraz przyczyn upadku majątku nie zostały wprowadzone jako bezsporne ustalenia historyczne.

Historię ostatniego młota Stecki opisał w pierwszym roczniku „Wierchów” z 1923 roku, szczególnie na s. 242–243. Zapisał, że urządzenie przeniesiono wyżej nad potok i po zakończeniu kucia żelaza wykorzystywano je do tłuczenia żużli oraz kamieni na drogi i roboty betonowe. Podpis fotografii informuje, że młot rozebrano w 1920 roku. Autor nie twierdził, że rozbijanie żużli służyło odzyskiwaniu resztek metalu.

Określenie „inwalidzi pracy hamerskiej” pochodzi od Steckiego. Brak innych wiadomości nie pozwala powiedzieć, jakie obrażenia lub choroby miał na myśli.

Bibliografia

2 komentarze

Możliwość komentowania została wyłączona.