TATRY · DAWNE WYPADKI W TATRACH

Pierwsze lata TOPR. Gdy ratunek dostał adres

31 lipca 1910 roku Jakób Landan przyszedł do Zakopanego wezwać Straż Ratunkową. W okolicy Zawratu spadł turysta; inny poprosił Landana, by sprowadził pomoc.

O wpół do szóstej po południu wyruszyli Mariusz Zaruski, Szymon Tatar, Jakób Wawrytko i W. Tylka. Zabrali przybory ratunkowe oraz apteczkę.

Nota o Pogotowiu ratunkowym w przewodniku Mariusza Zaruskiego z 1913 roku z adresem Ogrodowa 5 i numerem telefonu 203/II
Informacja o TOPR, Straży Ratunkowej, adresie przy ulicy Ogrodowej 5 i numerze telefonu 203/II. Mariusz Zaruski, „Przewodnik po terenach narciarskich Zakopanego i Tatr Polskich”, 1913, s. 19. RCIN, domena publiczna.

Adres, telefon i gotowa Straż

W przewodniku narciarskim z 1913 roku, wydanym po powstaniu Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Mariusz Zaruski podał, co zrobić w razie wypadku: zgłosić się do niego w „Krywaniu” przy ulicy Ogrodowej 5 w Zakopanem. Można było też zadzwonić pod numer 203/II.

Zaruski wyjaśniał, że Pogotowie szuka zaginionych turystów i niesie pierwszą pomoc poszkodowanym. Pisał również, że Towarzystwo utrzymuje:

Straż Ratunkową, gotową każdej chwili udać się w góry.

Mariusz Zaruski, „Przewodnik po terenach narciarskich Zakopanego i Tatr Polskich”, 1913, s. 19
Fragment przewodnika Mariusza Zaruskiego z 1913 roku z informacją o celu TOPR, adresie przy ulicy Ogrodowej 5 i numerze telefonu 203/II
Skan źródłowy Mariusz Zaruski, Przewodnik po terenach narciarskich Zakopanego i Tatr Polskich, 1913, s. 19. Nota podaje cel TOPR, istnienie Straży Ratunkowej, adres naczelnika przy ulicy Ogrodowej 5 oraz numer telefonu 203/II.

Spotkanie przy Czarnym Stawie

Straż wyruszyła w stronę Zawratu, ale nie musiała dotrzeć do miejsca upadku. O zmroku, na ścieżce koło Czarnego Stawu Gąsienicowego, ratownicy spotkali turystów niosących rannego. Jan Skiwski miał szesnaście lat. Podczas zejścia z Zawratu spadł na piargi i zranił się, szczególnie w głowę.

Ratownicy przenieśli go do schroniska na Hali Gąsienicowej. Skiwski był wyczerpany, więc spędzili tam noc. Następnego dnia znieśli go na noszach do Kuźnic, skąd powóz zawiózł go do Hotelu pod Giewontem w Zakopanem.

Telefon z Morskiego Oka

Pięć dni po wypadku Skiwskiego pomoc wezwano inaczej. Stanisław Szulakiewicz i Jan Jarzyna wspinali się północną ścianą Małego Jaworowego. Jarzyna stracił chwyt po skurczu ręki i spadł, pociągając za sobą partnera. Lina zahaczyła o głaz i zatrzymała obu na ścianie. Jarzyna był lekko potłuczony, ale Szulakiewicz nie mógł już sam zejść.

Jarzyna przywiązał towarzysza do skały i zszedł do Morskiego Oka. Ze schroniska przekazano telefonicznie wiadomość Zaruskiemu. Nocą w stronę Doliny Jaworowej wyruszyła wyprawa Pogotowia z kilkoma turystami.

Następnego ranka ratownicy dotarli pod ścianę. Był wśród nich Klimek Bachleda. Mgła zasłaniała skały, padał deszcz i grad. Dwie grupy wspięły się wysoko, lecz Szulakiewicz nie odpowiadał na sygnały i nie można było go wypatrzyć.

Gdy zrobiło się późno, postanowiono zawrócić. Bachleda odłączył się mimo wezwań Zaruskiego i poszedł wyżej, mówiąc, że przejdzie na drugą stronę. Nie wrócił z pozostałymi.

8 sierpnia kolejna wyprawa dotarła do Szulakiewicza. Nie żył. Bachledę odnaleziono 13 sierpnia w żlebie przy zachodniej krawędzi ściany.

O przebieg akcji spierano się później także w prasie. Po zarzutach wobec Zaruskiego i Pogotowia zarząd organizacji, na żądanie naczelnika, powołał komisję. Jej komunikat ogłoszony w „Taterniku” uznawał postępowanie Zaruskiego za właściwe, a odejście Bachledy za samodzielną decyzję ratownika.

Głos usłyszany nad Buczynową

Wieczorem 22 sierpnia 1912 roku turyści wrócili do schroniska na Hali Gąsienicowej z wiadomością: w okolicy Wielkiej Buczynowej Turni słyszeli kobietę wołającą o ratunek.

Około wpół do ósmej informacja dotarła do Stanisława Zdyba i Józefa Lesieckiego. Obaj należeli do Straży Ratunkowej i przebywali wtedy na Hali.

Annę Żarnecką odnaleziono na Przełęczy Nowickiego, skostniałą z zimna i wycieńczenia. Sprowadzono ją na Halę Gąsienicową.

Wyprawa zmienia kierunek

14 lipca 1913 roku pani Callier zawiadomiła Zaruskiego, że jej mąż wyszedł rano na Nosal i nie wrócił na obiad. O czwartej po południu nadal nie było go w domu.

Zaruski telefonicznie wezwał Stanisława Zdyba i Tadeusza Korniłowicza. Zabrali przybory ratunkowe i około piątej wyruszyli do Kuźnic, by szukać profesora.

Tam usłyszeli, że Callier jest cały i zdrowy w schronisku na Hali Gąsienicowej. Niemal równocześnie ludzie wracający z Doliny Kondratowej przynieśli inną wiadomość: na hali leżał ciężko ranny turysta, który spadł z Giewontu.

Zaruski skierował wyprawę na Kondratową. Rannym okazał się dwudziestoletni Jerzy Rubinstein. Ratownicy znieśli go na noszach do Kuźnic, skąd został odwieziony do domu rodziców.

Zapis po wyprawie

Pisząc w 1911 roku o pracy Pogotowia, Mariusz Zaruski wspomniał o księdze, z której brał dane o ludziach, czasie i przebiegu akcji:

Jest w Pogotowiu smutna księga, nosząca tytuł: „Księga wypraw ratunkowych”.

Mariusz Zaruski, „Z wypraw Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. (Opowieści prawdziwe)”, 1911, s. 70

Adres podany w przewodniku mówił, gdzie wezwać pomoc. Księga zachowywała to, co stało się później — również wtedy, gdy nie wszyscy wrócili z gór.


Ten tekst należy do działu Dawne wypadki w Tatrach. Pozostałe historie o tatrzańskich miejscach i ludziach znajdują się w dziale Tatry.

O źródłach

Adres, telefon i zadania Pogotowia podaje Mariusz Zaruski na s. 19 przewodnika z 1913 roku; ten fragment został sprawdzony na skanie. W artykule z 1911 roku Zaruski wspomina o „Księdze wypraw ratunkowych” i wyjaśnia, że czerpał z niej dane o ludziach, czasie i przebiegu akcji.

Historie Jana Skiwskiego, Anny Żarneckiej oraz profesora Calliera i Jerzego Rubinsteina odtwarzam na podstawie materiałów TatryGóry.pl. Autor serwisu wyjaśnia, że dla tego okresu przygotowywał skróty zapisów księgi. Nie miałem dostępu do obrazów omawianych kart, dlatego szczegóły tych akcji podaję za opracowaniami, a nie jako własny odczyt księgi. Materiał nie rozstrzyga też, czy wyjście po Żarnecką było formalnie zwołaną wyprawą Straży.

Wyprawę pod Mały Jaworowy opisuje „Taternik” z 1910 roku. Pismo podaje, że Jarzyna zatelefonował po pomoc z Morskiego Oka; skrót księgi na TatryGóry.pl wymienia natomiast Stanisława Jamrukiewicza jako osobę, która przekazała wiadomość telefonicznie. Dlatego w artykule pozostaje stwierdzenie, że telefonowano ze schroniska. Opublikowany później w „Taterniku” komunikat komisji przedstawia jej ocenę działań Zaruskiego. Komisję powołał zarząd Pogotowia na żądanie samego naczelnika.

Pisownię nazwiska Tadeusza Korniłowicza potwierdza materiał biograficzny Miasta Zakopane.

Bibliografia