TATRY · DAWNE WYPADKI W TATRACH
Jak powstało TOPR. Od doraźnej pomocy do stałego pogotowia
W lipcu 1907 roku Bernard Spiss zszedł ze Świnicy po pomoc. Najpierw zaalarmował juhasów. Dopiero wieczorem z Zakopanego wyruszyła ośmioosobowa wyprawa.
Trzy lata później Jan Jarzyna dotarł do telefonu nad Morskim Okiem. Zadzwonił o dziesiątej wieczorem, a o północy ludzie z Pogotowia byli już w drodze.
Między tymi dwiema wyprawami powstało TOPR. Wiadomość o wypadku nadal musiała dotrzeć z gór, ale istniała już organizacja, która mogła na nią odpowiedzieć.

Krótka odpowiedź
TOPR powstawało etapami. W 1907 roku Mariusz Zaruski wystąpił z propozycją zorganizowania pogotowia, a Sekcja Turystyczna Towarzystwa Tatrzańskiego poleciła przygotować plan. W 1908 roku plan był gotowy. Latem następnego roku „Taternik” poinformował o założeniu Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Za oficjalną datę powstania TOPR przyjmuje się 29 października 1909 roku, dzień zatwierdzenia statutu przez Namiestnictwo. Datę tę podaje późniejsze opracowanie Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.
Wcześniej również wyruszano po ludzi potrzebujących pomocy. Nowością była stała drużyna, przygotowany sprzęt, fundusz i sposób przekazywania wezwania.
W 1907 roku pomoc trzeba było zebrać
Trzeciego lipca 1907 roku Gunter Schönberg i Bernard Spiss schodzili ze Świnicy w stronę Zawratu. Opuścili ścieżkę, chcąc dostać się żlebem do Zadniego Stawu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
Schönberg, idący z tyłu, poślizgnął się na trawiastym upłazku. Stoczył się w dół i zatrzymał na skale. Spiss wrócił na ścieżkę, zszedł do Doliny Pięciu Stawów i zaalarmował juhasów.
Juhasi rozpoczęli poszukiwania, ale wrócili bez rezultatu. Dopiero wieczorem z Zakopanego wyruszyło ośmiu ludzi pod przewodnictwem Józefa Gąsienicy Szajnego.
Przenocowali przy Czarnym Stawie — relacja nie precyzuje, o który staw chodzi. Następnego dnia zaczęli szukać od Zadniego Stawu. Najpierw znaleźli worek, później ciało Schönberga. Przenieśli je przez Dolinę Roztoki do Zakopanego.
Spiss nie miał stałej drużyny, którą mógłby wezwać. Szukał pomocy u ludzi znajdujących się najbliżej, a później trzeba było zebrać wyprawę w Zakopanem. O podobnych akcjach piszę w artykule o ratownictwie w Tatrach przed powstaniem TOPR.
Lina, latarnia, nosze i ktoś, kto usłyszy sygnał
W tym samym numerze „Taternika” autor podpisany jako Al. Rogala pisał o tym, co powinno czekać na następne wezwanie.
W Alpach działały już stacje ratunkowe. Po polskiej stronie Tatr Rogala widział dobre chęci i apteczkę przy Morskim Oku. Proponował, by w schroniskach Towarzystwa Tatrzańskiego były „lina, latarnia, nosze i jaka taka apteczka”.
Potrzebna była również grupa ochotników gotowych ruszyć na sygnał. Rogala porównywał ją do straży pożarnych i towarzystw ratunkowych. Wiedział jednak, że wyposażenie i chęci nie wystarczą, jeśli wezwanie do nikogo nie dotrze:
lecz trzeba właśnie, by ktoś usłyszał ów sygnał!
Al. Rogala, „Pogawędki turystyczne”, „Taternik”, R. 1, 1907, nr 4, s. 65
Od uchwały do gotowego planu
Osiemnastego sierpnia 1907 roku Mariusz Zaruski poruszył na zebraniu Sekcji Turystycznej Towarzystwa Tatrzańskiego w Zakopanem sprawę pogotowia dla osób poszkodowanych w górach. Zebrani polecili Zarządowi przygotować plan przez zimę, a następnie zwrócić się z nim do Wydziału Towarzystwa.
W sprawozdaniu z pierwszej połowy 1908 roku Zarząd informował już, że plan opracowano. Zapowiadał też przedstawienie go Wydziałowi Towarzystwa Tatrzańskiego. Był to konkretny krok po sierpniowym zebraniu, choć samo sprawozdanie nie mówi jeszcze o działającej drużynie ratunkowej.
Wołanie na Orlej Perci i pod Świnicą
Jesienią 1908 roku „Taternik” opisał akademika ukrytego pod literą X. Według autora wyszedł do Jaszczurówki w stroju tenisowym i z tabliczką czekolady, a znalazł się na Orlej Perci. Od Krzyżnego dotarł w okolice Buczynowej Przełęczy, po czym zaczął schodzić ku Pańszczycy.
Utknął w miejscu, z którego nie mógł wydostać się ani w dół, ani w górę. Według relacji spędził noc stojąc w rynnie ociekającej wodą i przymarzł do ściany. Następnego dnia przesunął się tam, gdzie mógł usiąść, lecz pozostał na zboczu jeszcze półtorej doby.
Jego wołanie usłyszeli turyści przechodzący Orlą Percią. Sprowadzili wyprawę, która pomogła mu zejść.
W tym samym tekście pojawia się mężczyzna oznaczony literą Y, prowadzący znajome kobiety na Świnicę. Pod szczytem spotkali wracającą grupę, ale poszli dalej. Na wierzchołek dotarli o zachodzie słońca; schodzili już o zmroku.
Chcieli zejść w stronę Liliowego, lecz skierowali się ku Walentkowej Przełęczy. Trudniejszy teren zatrzymał ich na noc i część następnego dnia. Ich krzyki usłyszał strażnik Towarzystwa Tatrzańskiego o nazwisku Tatar. Przyszedł i sprowadził grupę.
Odezwa i pierwsza wiadomość o TOPR
W lutym 1909 roku pod Małym Kościelcem zginął Mieczysław Karłowicz. Plan pogotowia przygotowano już wcześniej. W numerze „Taternika” wydanym po jego śmierci ukazała się odezwa wzywająca do utworzenia stałej służby ratunkowej.
Jej autorzy wyobrażali sobie organizację podobną do ochotniczej straży pożarnej. Doświadczeni taternicy i przewodnicy mieli tworzyć drużynę gotową odpowiadać na wezwania. Potrzebowali jednak noszy, lin, apteczek i innych przyborów, których zakup przekraczał możliwości pojedynczych osób.
Dlatego zwrócili się do przyjaciół Tatr i Zakopanego o datki na pogotowie z siedzibą w Zakopanem. Pieniądze miało przechować Towarzystwo Tatrzańskie do czasu, aż nowa organizacja ostatecznie się ukonstytuuje.
Pierwszego sierpnia 1909 roku „Taternik” poinformował, że w Zakopanem założono Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Miało szukać zaginionych turystów i nieść pierwszą pomoc ofiarom wypadków. Prezesem tymczasowego zarządu został doktor Kazimierz Dłuski. Wśród członków byli Mariusz Zaruski, Karol Brzozowski i Klimek Bachleda.
Była to już wiadomość o założonym towarzystwie. Formalne zatwierdzenie jego statutu nastąpiło później: jako oficjalną datę podaje się 29 października 1909 roku.
O dziesiątej telefon, o północy wyprawa
Piątego sierpnia 1910 roku Stanisław Szulakiewicz i Jan Jarzyna wspinali się północną ścianą Małego Jaworowego Szczytu. Jarzyna szedł pierwszy. Gdy skurcz ręki oderwał go od skały, pociągnął za sobą towarzysza. Lina zaczepiła się o głaz i zatrzymała ich na ścianie.
Jarzyna był lekko potłuczony. Szulakiewicz odniósł cięższe obrażenia i nie mógł schodzić. Jarzyna ułożył go na wąskiej półce skalnej, przywiązał do skały, a sam z trudem dotarł do Morskiego Oka. O dziesiątej wieczorem zatelefonował po pomoc.
O północy wyruszyła wyprawa Pogotowia z kilkoma turystami. Nad ranem ratownicy stanęli pod ścianą, lecz mgła, deszcz i grad utrudniały dotarcie do rannego.
W poniedziałek odnaleziono Szulakiewicza martwego. Podczas tej samej akcji zginął również przewodnik i ratownik Klimek Bachleda.
Ten tekst należy do działu Dawne wypadki w Tatrach. Dalszy ciąg historii prowadzi do artykułu Pierwsze lata TOPR. Gdy ratunek dostał adres. Pozostałe historie o tatrzańskich miejscach i ludziach znajdują się w dziale Tatry.
O źródłach
Opis wypadku na Świnicy pochodzi z notatki „Taternika” z 1907 roku. Jej nagłówek mówi, że Mariusz Zaruski przekazał redakcji szczegóły zdarzenia; sam tekst nie jest jednak podpisany jego nazwiskiem. W tym samym numerze Al. Rogala postulował utworzenie drużyny ratunkowej i wyliczał potrzebny sprzęt. Był to głos w sprawie organizacji pomocy, nie statut późniejszego TOPR.
Protokół zebrania Sekcji Turystycznej potwierdza uchwałę o przygotowaniu planu pogotowia. Sprawozdanie z 1908 roku informuje, że plan opracowano i zamierzano przedstawić go Wydziałowi Towarzystwa Tatrzańskiego; nie potwierdza jeszcze jego zatwierdzenia. Opowieści o osobach oznaczonych literami X i Y pochodzą z osobnego artykułu „Wypadki w Tatrach”, podpisanego inicjałami „Z. K.”. Autor ocenia w nim zachowanie turystów, dlatego wykorzystałem przede wszystkim opis sposobu, w jaki dotarła do nich pomoc.
Odezwa o zbiórkę na stałe pogotowie ukazała się w 1909 roku, po śmierci Mieczysława Karłowicza. Wcześniejszy protokół pokazuje jednak, że sprawę organizacji ratownictwa omawiano już w 1907 roku. Sierpniowa notatka „Taternika” z 1909 roku mówi o założonym towarzystwie. Datę 29 października, przyjmowaną jako dzień zatwierdzenia statutu, podaje późniejsze opracowanie Tadeusza Aleksandra Pawłowskiego. Nie została tu sprawdzona w samym akcie Namiestnictwa.
Przebieg wypadku na Małym Jaworowym Szczycie, telefoniczne wezwanie pomocy i losy wyprawy opisuje „Taternik” z 1910 roku na stronach 89–90. To z tej relacji pochodzą również informacje o śmierci Stanisława Szulakiewicza i Klimka Bachledy.
Bibliografia
- Al. Rogala, „Pogawędki turystyczne”, „Taternik”, R. 1, 1907, nr 4, s. 63–66; postulat utworzenia drużyny ratunkowej na s. 65.
- „Wypadek w Tatrach. P. M. Zaruski donosi nam autentyczne szczegóły o wypadku na Świnicy z 3 lipca”, „Taternik”, R. 1, 1907, nr 4, s. 70.
- „Protokół z V. zwyczajnego Ogólnego Zgromadzenia członków Sekcyi Turystycznej”, „Taternik”, R. 1, 1907, nr 5, s. 82–84; uchwała o przygotowaniu planu pogotowia na s. 83.
- „Sprawozdanie Zarządu Sekcyi Turystycznej T. T. za czas od 1. stycznia do 1. lipca 1908”, „Taternik”, R. 2, 1908, nr 4, s. 72–73; informacja o opracowaniu planu na s. 72.
- Z. K., „Wypadki w Tatrach”, „Taternik”, R. 2, 1908, nr 5, s. 85–88; przypadki osób X i Y na s. 87–88.
- „Odezwa”, „Taternik”, R. 3, 1909, nr 2, s. 38–39.
- „Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie ratunkowe”, „Taternik”, R. 3, 1909, nr 4, s. 97.
- Tadeusz Aleksander Pawłowski, tekst o historii TOPR w „Wierchach”, R. 18, 1948, udostępniony przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie jako „Ratownictwo w górach – TOPR”; późniejsze opracowanie podające datę zatwierdzenia statutu.
- „Katastrofa na Małym Jaworowym”, „Taternik”, R. 4, 1910, nr 4, s. 89–90.