TATRY · DAWNE WYPADKI W TATRACH

Pod Małym Kozim. Dwa wypadki na śniegu w 1925 roku

9 lipca 1925 roku Leon Skowron poślizgnął się na śniegu pod Małym Kozim Wierchem i zginął. Kilka tygodni wcześniej w tym samym rejonie poślizgnął się Kurt Langfelder. On również nie przeżył upadku. Obaj szli Orlą Percią od Zawratu.

Za Małym Kozim Wierchem Orla Perć schodzi ku Zmarzłej Przełęczy. Prowadzi po skałach do wąskiego siodła, z którego głęboki żleb opada ku kotlinie Zmarzłego Stawu.

Janusz Chmielowski i Mieczysław Świerz pisali, że żleb był stromy i pozostawał pod śniegiem we wcześniejszym lecie. Droga nie prowadziła jego dnem: schodziła prawym brzegiem, przy drucianej linie, po czym wracała na grań.

Zmarzła Przełęcz i Mały Kozi Wierch widziane z Doliny Gąsienicowej
Zmarzła Przełęcz i Mały Kozi Wierch widziane z Doliny Gąsienicowej. Fot. Krzysztof Dudzik-Górnicki, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0. Kadr i konwersja do WebP: Szepty Gór.
Fragment przewodnika Chmielowskiego i Świerza opisujący zaśnieżony żleb między Małym Kozim Wierchem a Zmarzłą Przełęczą
Skan źródłowy Janusz Chmielowski, Mieczysław Świerz, Tatry Wysokie. Przewodnik szczegółowy, t. II, droga 64, s. 21. Autorzy opisali głęboki i stromy żleb opadający ku Zmarzłemu Stawowi, wcześniejszym latem pozostający pod śniegiem, i zaznaczyli, że przejście wymagało tam dużej ostrożności.

Kurt Langfelder

31 maja 1925 roku Kurt Langfelder, inżynier mieszkający w Żywcu, szedł z towarzyszem Orlą Percią od Zawratu. Po Tatrach chodził już od kilku lat.

Na zejściu z Małego Koziego poślizgnął się w zaśnieżonej rynnie i zniknął towarzyszowi z oczu. Ten długo go wołał. Nie usłyszał odpowiedzi.

O drugiej po południu towarzysz telefonicznie zawiadomił z Hali Gąsienicowej Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Według zachowanego opisu Langfelder spadł około trzystu metrów i zginął na miejscu. Jego ciało zniesiono na Halę, a stamtąd przewieziono końmi do Zakopanego.

Kilka dni później „Gazeta Bydgoska” podała wiadomość o śmierci inżyniera z Żywca. Miejsce określiła ogólnie jako „przełęcz pod Małym Kozim-Wierchem”. W krótkiej depeszy nie wspomniano o zaśnieżonej rynnie.

Leon Skowron

Niespełna sześć tygodni później Orlą Percią od Zawratu szli Leon Skowron, Szymon Horowitz i Edward Goldblat. Skowron miał dwadzieścia cztery lata, studiował w Krakowie i od niedawna chodził po Tatrach.

9 lipca około południa, pod Małym Kozim, Skowron poślizgnął się na śniegu i zniknął towarzyszom z oczu. Spadł około stu pięćdziesięciu metrów w rynnie. Zginął na miejscu.

O trzeciej po południu Horowitz zadzwonił z Hali Gąsienicowej do Pogotowia.

Ten sam odcinek Orlej Perci

Obaj szli od Zawratu i poślizgnęli się na śniegu pod Małym Kozim. Opis wypadku Langfeldera umieszcza go kilkanaście metrów poniżej szczytu. Przy Skowronie pada określenie „rynna pod Małym Kozim”.

Langfelder spadł około trzystu metrów, Skowron około stu pięćdziesięciu. Te liczby nie wskazują, gdzie zaczął się każdy upadek. Możemy mówić o tym samym krótkim odcinku Orlej Perci, ale nie mamy podstaw, by uznać, że obaj poślizgnęli się dokładnie w tej samej rynnie.

Granaty, cztery lata wcześniej

17 maja 1921 roku Czesław Długosz, Jan Strzelecki i Henryk Jeziorowski ruszyli do Morskiego Oka przez Zawrat. Po pomyleniu drogi znaleźli się w silnie ośnieżonym rejonie Granatów i spędzili noc na grani.

Następnego dnia Długosz poślizgnął się na śniegu podczas zejścia z północnego Granatu ku Dolinie Buczynowej i spadł około dwustu metrów. Strzelecki spadł później przy zejściu nad Czarny Staw. Obaj zginęli. Jeziorowski dotarł na Halę Gąsienicową i zawiadomił Pogotowie.

Skała i biały pas

Na skalnym zejściu spod Małego Koziego przewodnik wskazywał jeszcze jeden warunek przejścia: śnieg w żlebie. Chmielowski i Świerz zapisali:

jeżeli żleb zasypany jest śniegiem — przejście to wymaga dużej ostrożności.

Janusz Chmielowski, Mieczysław Świerz, „Tatry Wysokie. Przewodnik szczegółowy”, t. II, droga 64, s. 21

Więcej historii znajdziesz w dziale Dawne wypadki w Tatrach. O poszukiwaniu ludzi zasypanych przez lawiny piszę w artykule Pod śniegiem. Jak w dawnych Tatrach szukano zasypanych, a pozostałe opowieści o tatrzańskich miejscach i ludziach zbieram w dziale Tatry.

Źródła i dawne zapisy

Wypadki Langfeldera i Skowrona opisuję na podstawie materiału TatryGóry.pl, który publikuje odpisy księgi wypraw TOPR. Nie dysponowałem skanami oryginalnych kart ani opisem zasad transkrypcji, więc nie mogłem porównać odpisów z oryginałem. Z tego samego serwisu pochodzi historia Długosza, Strzeleckiego i Jeziorowskiego z 1921 roku.

Przy pierwszym wypadku nagłówek odpisu podaje nazwisko „Langfeldes”, a dalszy tekst — „Langfelder”. Przyjmuję formę z opisu zdarzenia. Imię towarzysza również zapisano dwojako: raz jako Gustaw, raz jako „J.” Matyner. Dlatego w artykule go nie podaję.

Odpis datuje wypadek Langfeldera na 31 maja 1925 roku. Depesza wydrukowana w „Gazecie Bydgoskiej” została nadana 2 czerwca i mówi o zdarzeniu „wczoraj”, co sugeruje 1 czerwca. W tekście zachowuję datę z obszerniejszego opisu, nie uznając rozbieżności za rozstrzygniętą. Pomijam też wiek Langfeldera: odpis podaje 26 lat, gazeta — 23.

Opis zejścia z Małego Koziego w przewodniku Chmielowskiego i Świerza sprawdziłem na skanie strony 21. Pozwala zobaczyć teren i śnieżny żleb, lecz nie wskazuje dokładnego miejsca żadnego z wypadków. Relacje nie podają też wyposażenia obu turystów ani stanu śniegu poza tym, że leżał na drodze. Nie przypisuję więc ich upadków brakowi konkretnego sprzętu.

Bibliografia