TATRY · KRZEPTÓWKI

Jan Krzeptowski Sabała. Głos zapisany przez innych

Jan Krzeptowski Sabała był dawnym strzelcem, muzykantem grającym na gęślikach i opowiadaczem, który towarzyszył Tytusowi Chałubińskiemu podczas tatrzańskich wypraw. Jego głos znamy jednak tylko pośrednio: z opisów ludzi, którzy go słuchali, zapisywali jego opowieści i przenosili melodie na pięciolinię.

Każdy z nich zachował inną część wykonania. Chałubiński opisał brzmienie instrumentu i sceny z drogi. Jan Kleczyński zanotował melodie. Bronisław Dembowski przeniósł na papier bajki opowiadane przez Sabałę. Henryk Sienkiewicz uczynił jedną z nich literaturą. Andrzej Stopka próbował oddać gest, twarz i zmienność gawędy.

Nie powstał z tego jeden, niezmienny portret. Sabała dociera do nas w kilku wersjach, a każda nosi ślad osoby, która ją utrwaliła.

Jan Krzeptowski Sabała z gęślikami na portrecie Walerego Eljasza-Radzikowskiego
Walery Eljasz-Radzikowski, Jan Krzeptowski Sabała, 1889. Domena publiczna, Wikimedia Commons.

Kim był Jan Krzeptowski Sabała?

W Sześciu dniach w Tatrach z 1879 roku Chałubiński zapisał go jako Jana Krzeptowskiego — Sabałę. Wspomniał też imiona i przydomki używane w różnych miejscowościach: Janko Sablik i Janek Czakor.

Przedstawiał go jako starego strzelca, znawcę lasów i hal, muzykanta oraz pożądanego uczestnika swoich wypraw. Żona z dziećmi prowadziła gospodarstwo, a Sabała wkładał kierpce, zabierał torbę i ruszał z gęślikami do lasu albo w góry. Czasem brał się do kosy lub siekiery, lecz szybko wracał do drogi.

Chałubiński nazwał go „nieodzownym członkiem każdej wycieczki”. Było to określenie jego roli w konkretnym kręgu wypraw, nie potwierdzenie zwykłego wpisu na oficjalną listę przewodników Towarzystwa Tatrzańskiego. Na trudnych odcinkach grupę prowadzili przewodnicy, bagaże nieśli tragarze, a Sabała grał podczas marszu, opowiadał na postojach i wnosił wiedzę zdobytą podczas polowań oraz wędrówek.

Na Krzeptówkach stoi dziś drewniana chałupa nosząca jego imię. Jest rodzinnym muzeum i zabytkiem, ale sam związek domu z Krzeptowskimi nie dowodzi, że Jan mieszkał w nim przez całe życie. Pochodzenie nazwy miejsca i relację między nazwiskiem a Krzeptówką opisuję osobno w artykule „Skąd nazwa Krzeptówki?”.

Muzyka na tatrzańskiej drodze

Chałubiński słyszał Sabałę w drodze doliną Białej Wody pod Żelazne Wrota. Muzykant grał na gęślikach, które autor wyraźnie odróżniał od zwykłych skrzypiec. Instrument miał ostry, przenikliwy ton; zdarzało mu się skrzypieć i piszczeć. W górach to brzmienie nie raziło Chałubińskiego. Towarzyszyło marszowi i pieśniom, których — jak pisał — młodsi muzykanci nie potrafili już wykonywać w taki sam sposób.

Podczas jednej z wypraw uczestnik grupy padł z wyczerpania i nie odpowiadał na wołanie. Chałubiński zawołał Sabałę. Ten wyjął gęśliki z rękawa cuchy i zaczął grać. Leżący otworzył oczy, podniósł się, napił herbaty, a potem zszedł z przewodnikami do Zakopanego. Chałubiński wspominał, że odtąd żartowali z Sabałą, iż jego muzyka potrafi wskrzesić umarłego.

Inna scena rozegrała się przy ognisku pod Żelaznymi Wrotami. Sabała dostroił gęśliki i zagrał „Kościeliską”, a jeden z młodszych górali ruszył do tańca. Po chwili muzyk spoważniał i odwrócił wzrok od ludzi siedzących przy ogniu. Chałubiński odniósł wrażenie, że Sabała grał już tylko dla siebie.

Te sceny pochodzą z eseju podróżniczego uczestnika wypraw. Zachowują obserwacje świadka, ale nie są nagraniem ani stenogramem wydarzeń.

Melodia zapisana na pięciolinii

Jan Kleczyński opisał w 1888 roku staroświeckie gęśliki Sabały. Miały około pięćdziesięciu siedmiu centymetrów długości i dwanaście szerokości, były strojone w kwintach jak skrzypce i wydawały ostry ton.

Kleczyński notował tematy słyszane w Zakopanem, porównywał warianty i wskazywał ich pochodzenie. Korzystał z własnych zapisów, notatek Chałubińskiego oraz materiału Ignacego Paderewskiego. Na tych samych stronach wymieniał starego Sabałę, „młodego” Sabałę, Bartka Obrochtę, Jarząbka i innych wykonawców.

Dlatego nazwa „Sabałowa” nie zawsze oznacza melodię zapisaną bezpośrednio od Jana Krzeptowskiego. Przy jednej Kleczyński wskazał starego Sabałę, przy innej młodego, a kolejne znał z cudzych notatek.

Jedną z pieśni Kleczyński zanotował od człowieka nazywanego „młodym” Sabałą. Wykonawca wiązał opisane w niej wydarzenie z około 1864 rokiem, lecz sam zbieracz ostrzegał, by nie przywiązywać do tej daty zbyt dużej wagi.

Sam Sabała wracał do tych samych tematów i tworzył z nich kolejne warianty. Chałubiński pisał, że rzadko dwa razy oddawał melodię dokładnie tak samo. Kleczyński zrezygnował z zapisywania wszystkich zmieniających się ozdobników i utrwalał przede wszystkim główny kształt pieśni.

Pięciolinia zachowała temat i część wariantów. Nie zatrzymała jednego ostatecznego wykonania, bo takie wykonanie nie było stałą formą repertuaru Sabały.

Od ustnej bajki do druku

27 lipca 1889 roku krakowski „Czas” wydrukował Sabałową bajkę. Pod tytułem znalazło się nazwisko Henryka Sienkiewicza i słowo „spisał”. Tekst rozpoczynał się jak gawęda, lecz miał kompozycję utworu literackiego. Sienkiewicz prowadził czytelnika od śmierci starego gazdy ku pytaniom o duszę, pamięć i życie po śmierci.

Trzy lata później „Wisła” opublikowała sześć tekstów pod wspólnym tytułem Bajki według opowiadania Jana Sabały Krzeptowskiego z Kościelisk. Na końcu ostatniej strony widniało zdanie: „Zapisał Bronisław Dembowski”. Jedno nazwisko wskazywało opowiadającego, drugie — człowieka, który nadał opowieści postać druku.

Zestawienie nagłówka „Bajki według opowiadania Jana Sabały Krzeptowskiego z Kościelisk” i podpisu „Zapisał Bronisław Dembowski” z 1892 roku
Skan źródłowy Bajki według opowiadania Jana Sabały Krzeptowskiego z Kościelisk, „Wisła”, t. VI, 1892, s. 140–145. Nagłówek wskazywał Sabałę jako opowiadającego, natomiast końcowy podpis przypisywał zapis Bronisławowi Dembowskiemu.

Cztery lata później „Wisła” opublikowała Bajkę Sabały o zaśnionym wojsku. Przypis informował, że Dembowski zapisał ją „z ust” Jana Sabały w Zakopanem. Formuła przybliża tekst do chwili opowiadania, ale nie czyni z niego dosłownej transkrypcji. Zapisujący nadal wybierał pisownię i porządkował wypowiedź.

Andrzej Stopka znał Sabałę osobiście. W książce z 1897 roku połączył własne wspomnienia, opowieści słyszane od bohatera oraz wiadomości zebrane od jego krewnych i znajomych. Jego praca jest jednym z najbliższych Sabale świadectw, a zarazem książką powstałą już po jego śmierci.

Gawęda zmieniała się ze słuchaczem

Stopka zauważył, że Sabała dostosowywał opowieść do słuchaczy. Inaczej mówił przy kobietach, inaczej w męskim towarzystwie, a jeszcze inaczej do ludzi młodych. Pomijał niektóre historie, zmieniał zakończenia i dodawał szczegóły.

Podczas śpiewania pochmurniał, jego twarz przybierała surowy wyraz, a słowa pieśni przeżywał całym sobą.

Potrafił rozpocząć bajkę, zejść na poboczny wątek, zgubić początek, a później wrócić do przerwanej historii. Znaczenie miały ruchy rąk i głowy oraz wyraz twarzy. Stopka wspominał wykonania tak sugestywne, że słuchacze przestawali patrzeć na starego górala, a zaczynali widzieć bohaterów opowieści.

Druk rozdzielał to, co podczas gawędy działało razem. Zachowywał słowa, ale gest pozostawał w opisie świadka. Pięciolinia utrwalała melodię, lecz nie codzienne zmiany ozdobników. Sienkiewicz budował z opowieści własny utwór, a Dembowski pozostawiał na stronie zarówno nazwisko opowiadającego, jak i zapisującego.

Różnice między tymi przekazami nie są wyłącznie usterką pamięci. Wynikają również z samego sposobu opowiadania Sabały — zmiennego, zależnego od obecnych ludzi i chwili.

Tego druk nie przechował

Dawne zapisy zachowały rozproszone części jednego wykonania. U Chałubińskiego pozostało wrażenie ostrego tonu gęślików i sceny z tatrzańskiej drogi. Kleczyński zapisał tematy melodii. Dembowski utrwalił teksty bajek. Sienkiewicz pokazał, jak opowieść przechodziła do literatury. Stopka opisał gesty, twarz i reakcje słuchaczy.

Żadne z tych świadectw nie zachowuje jednocześnie słów, melodii, głosu, ruchu i ludzi siedzących obok. Można je zestawić, ale nie można usunąć pośrednictwa osób, które słuchały i zapisywały.

Głos należał do Sabały. Forma, w której do nas dociera, należy również do tych, którzy go utrwalili.

Źródła i dawne zapisy

Chata Sabały na Krzeptówkach jest dziś rodzinnym muzeum i obiektem zabytkowym. Jej związek z rodziną Krzeptowskich nie oznacza, że Jan Krzeptowski mieszkał w niej przez całe życie.

Najwcześniejszym obszernie wykorzystanym świadectwem jest tekst Tytusa Chałubińskiego Sześć dni w Tatrach. Wycieczka bez programu, opublikowany w 1879 roku. Chałubiński uczestniczył w opisywanych wyprawach i znał Sabałę osobiście. Jego relacja zachowuje konkretne sceny, ale została skomponowana jako esej podróżniczy.

Opis gęślików i melodii pochodzi ze studium Jana Kleczyńskiego ogłoszonego w „Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego” w 1888 roku. Autor podaje wymiary instrumentu, jego strój oraz charakter dźwięku, a także wskazuje pochodzenie notowanych melodii. Dzięki temu można oddzielić materiał związany ze starym Sabałą od utworów przejętych od innych muzykantów.

Bronisław Dembowski publikował bajki „według opowiadania” oraz zapisane „z ust” Sabały. Formuły te wskazują na bliskość wykonania, lecz nie gwarantują dosłownej transkrypcji. Sabałowa bajka Henryka Sienkiewicza jest utworem literackim i świadectwem wejścia postaci Sabały do kultury pisanej.

Andrzej Stopka połączył własne wspomnienia, opowieści słyszane od Sabały i wiadomości uzyskane od innych osób. Jego książka z 1897 roku pozostaje jednym z najbliższych bohaterowi świadectw, a zarazem uczestniczy w budowaniu pośmiertnego obrazu „barda ludu podhalańskiego”.

Opis gęślików opiera się na relacjach Chałubińskiego, Kleczyńskiego i Stopki. Dostępna dokumentacja nie pozwala wskazać konkretnego egzemplarza muzealnego jako bezspornie należącego do Sabały. Sprawdzone materiały nie potwierdzają także jego zwykłego formalnego wpisu do wykazów przewodników Towarzystwa Tatrzańskiego.

Bibliografia