TATRY · DAWNE WYPADKI W TATRACH
Durny Szczyt, 1924. Ranny na linie i przewodnik, który nie wrócił
Ponad Pięcioma Stawami Spiskimi, po słowackiej stronie Tatr Wysokich, droga na Durny Szczyt prowadzi przez rumowiska i skalne progi. Jedno z dawnych przejść wiodło przez Klimkową Przełęcz.
W sierpniu 1924 roku szło tędy czworo turystów z Warszawy. Prowadził ich spiski przewodnik Paweł Spitzkopf młodszy.
Powyżej przełęczy ruszył kamień. Rozbił się o skały, a jeden z odłamków uderzył młodego turystę. Stracił przytomność i zawisł na linie nad przepaścią.

Pierwszy kamień i zejście po pomoc
„Wierchy” nie wskazały, kto poruszył pierwszy kamień. Pisały jedynie o „niewyjaśnionych okolicznościach”. Niemieckojęzyczny „Karpathen-Post” początkowo przypisał poruszenie kamieni przewodnikowi, lecz w następnym numerze sprostował tę wiadomość: według poprawionej wersji kamień poruszył jeden z turystów, a ranny szedł za nim.
Turysta otrzymawszy kontuzję zawisł nieprzytomny na linie nad przepaścią.
„Wierchy”, R. 3, 1925, dział „Kronika”, s. 278–279
W tym terenie pozostali nie mogli od razu sprowadzić nieprzytomnego. Jeden z towarzyszy został przy nim. Paweł Spitzkopf młodszy z pozostałymi ruszył w stronę schroniska Téryego po pomoc.
Przewodnicy ruszają po rannego
W pobliżu schroniska Téryego schodzący spotkali Pawła Spitzkopfa starszego, przewodnika Breuera wracającego z innej wycieczki oraz Jana Gąsienicę Daniela, przewodnika z Zakopanego. Razem ruszyli z powrotem w góry, do rannego.
Telefonicznie zawiadomiono także Karpackie Towarzystwo, które wysłało dwie kolejne grupy z pomocą.
Pierwsza grupa dotarła do turysty około godziny szóstej. Odzyskał już część sił i mógł rozpocząć zejście w asyście przewodników.
Drugi kamień
Podczas zejścia ruszył kolejny kamień. Według sprostowania w „Karpathen-Post” uderzył Jana Gąsienicę Daniela w przedramię, łamiąc mu rękę, a następnie trafił Breuera w głowę.
Mimo nowych urazów grupa schodziła dalej. Breuer po uderzeniu w głowę wciąż mógł iść.
Breuer odwiązuje linę
Według „Wierchów” Breuer odłączył się od grupy, by skrócić drogę do schroniska. Pozostali spodziewali się, że zastaną go tam przed sobą.
Sprostowanie w „Karpathen-Post” wyjaśnia jego odejście inaczej: przewodnik nie zgadzał się z kolejnością schodzenia, odwiązał się od wspólnej liny i zapowiedział, że pójdzie sam. Obie relacje są zgodne co do tego, że dalej schodził bez grupy.
W wieczornej mgle księżyc dawał niewiele światła. Pozostali doprowadzili rannego turystę do schroniska, gdzie opatrzył go doktor Guhr. Breuera tam nie zastali.
Nocne poszukiwania
Jeszcze tej nocy ruszono na poszukiwania, lecz pierwsze wyjście nie przyniosło wyniku. Następnego dnia w teren wyszli przewodnicy oraz mieszkańcy Nowej Leśnej i Mühlenbachu. Mgła wciąż ograniczała widoczność.
Ciało odnaleziono dopiero po ustąpieniu mgły. Leżało niewysoko nad piargiem, w żlebie opadającym na zachód od południowej grani szczytu, który „Karpathen-Post” nazywa Schwalbenturm.
Gazeta próbowała też odtworzyć samotne zejście Breuera: miał opuścić plecak na linie przez kilka niewysokich ścianek, a potem się poślizgnąć. „Wierchy” zapisały podobne przypuszczenie — „poślizgnął się widocznie”. Nikt nie widział samego upadku.
Pomoc rodzinie Breuera
Po relacji z poszukiwań „Karpathen-Post” pisał dalej o Breuerze, tym razem o pomocy dla jego rodziny. W numerze z 30 sierpnia wymienił 100 koron przekazanych przez inżyniera Nikolausa Scheina, około 1200 koron uzyskanych z wykładu doktora Michaela Guhra oraz 1000 koron zebranych przez mieszkańców i gości Westerheimu.
13 września gazeta podała dalsze wyniki zbiórek: 3155 koron zebranych przez doktora Maxa Weisza i 3000 przez doktora Eugena Ruticha. Poinformowała też, że opłacono pogrzeb Breuera, spłacono dług obciążający jego dom, a pozostałe 1175 koron złożono na książeczce oszczędnościowej w filii Banku Spiskiego w Popradzie.
O innym dawnym wypadku przeczytasz w historii Lodowej Przełęczy z 1925 roku. Więcej takich tekstów znajdziesz w dziale Dawne wypadki w Tatrach.
O źródłach
Najbliższe wypadkowi są doniesienia „Karpathen-Post” z 1924 roku. Polska relacja ukazała się rok później w „Wierchach”. Pierwsza wiadomość niemieckiej gazety przedstawiała wyprawę Pawła Spitzkopfa młodszego z jednym turystą. Po tygodniu gazeta sprostowała skład grupy: podała trzech polskich turystów i turystkę. „Wierchy” również piszą o czworgu turystów z Warszawy. Na tym roczniku opieram opis pierwszego wypadku i zejścia po pomoc; szczegóły drugiego kamienia oraz opatrzenia rannego pochodzą ze sprostowania.
Zapisy różnią się datą i opisem miejsca. „Wierchy” podają 9 sierpnia oraz Durny powyżej Klimkowej Przełęczy. „Karpathen-Post” wskazuje piątek 8 sierpnia i używa nazw Schwalbenturm, Jordanweg oraz Bachlebascharte. Dlatego w opowieści pozostaje „drugi weekend sierpnia”, a nazw z obu relacji nie składam w jeden dokładny punkt na dzisiejszej mapie.
„Wierchy” nie wskazują, kto strącił pierwszy kamień. Pierwsza wiadomość „Karpathen-Post” obciążała przewodnika, późniejsze sprostowanie — jednego z turystów. Nie przypisuję więc winy żadnej osobie. Obie relacje pozostawiają też pierwszego rannego bez nazwiska.
„Wierchy” opisują telefoniczne zawiadomienie Karpackiego Towarzystwa i wysłanie dwóch kolejnych wypraw. Nie podają pełnego składu ani wyposażenia tych grup; sprawdzone relacje nie dają też podstaw, by przypisać tę akcję TOPR. Zakopiański przewodnik występuje w opisie wypadku jako Gąsienica Daniel, a w innym miejscu tego samego rocznika jako Jan Gąsienica Daniel. W artykule używam pełniejszej formy.
W wykorzystanych tu drukach Breuer występuje bez imienia, dlatego pozostaję przy nazwisku. Żaden zapis nie wskazuje świadka jego upadku: opis opuszczania plecaka na linie i poślizgnięcia się jest próbą odtworzenia ostatniego odcinka drogi. Numery „Karpathen-Post” różnią się również datą pogrzebu przewodnika — podają 12 i 13 sierpnia.
Wiadomości o pomocy rodzinie pochodzą z numerów „Karpathen-Post” z 30 sierpnia i 13 września. Nie sumuję wymienionych w nich kwot: gazeta nie wyjaśnia w pełni, które były nowymi wpłatami, a które podsumowaniem wcześniejszych zbiórek.
Współczesne opracowanie TatryGóry.pl służyło jedynie do pomocniczego porównania. Powołuje się na księgę wypraw TOPR, ale nie udostępnia obrazu odpowiedniej karty, dlatego nie jest podstawą opowieści.
Bibliografia
- „Wierchy”, R. 3, 1925, dział „Kronika”, s. 278–279.
- „Karpathen-Post”, nr 33, 16 sierpnia 1924, „Ein tragischer Unfall”, s. 2–3 — pierwsza, później sprostowana wiadomość o wypadku.
- „Karpathen-Post”, nr 34, 23 sierpnia 1924, s. 3 — sprostowanie dotyczące składu grupy, wypadku, transportu rannego i śmierci Breuera.
- „Karpathen-Post”, nr 35, 30 sierpnia 1924, s. 2 — informacja o zbiórkach dla rodziny Breuera.
- „Karpathen-Post”, nr 37, 13 września 1924, s. 2 — dalsze zbiórki i informacja o wykorzystaniu pieniędzy.
- Janusz Chmielowski, Mieczysław Świerz, „Tatry Wysokie. Przewodnik szczegółowy”, t. IV, opis Durnego Szczytu i drogi przez Klimkową Przełęcz.
- „Kroniki TOPR — Kroniki 1924”, współczesne opracowanie wykorzystane wyłącznie pomocniczo.