TATRY
Smreczyński Staw. Głos, który zabronił ruszać wodę
Pewien chłop postanowił spuścić wodę ze Smreczyńskiego Stawu. Gdy zaczął przekopywać ziemię, ze stawu odezwał się głos: „Przestań”. Ostrzegł, że uwolniona woda zatopi wszystkie wsie aż do morza.
Nie wiadomo, kto przemówił ani dlaczego tak niewielki staw miał zagrozić osadom aż nad morzem. Im spokojniej wygląda to miejsce, tym bardziej niepokojąco brzmi ostrzeżenie.
Smreczyński Staw leży pośród lasu. To zupełnie inny krajobraz niż nad Morskim Okiem: bez wielkich skalnych ścian, z drzewami schodzącymi niemal do ciemnej tafli.

Głos ze stawu: „Przestań”
Najstarszy odnaleziony zapis tej opowieści pochodzi z 1845 roku. Ludwik Zejszner zamieścił go w części „Wiadomość o Podhalanach”, dołączonej do książki Pieśni ludu Podhalan czyli górali tatrowych polskich.
Nie była to osobna, rozbudowana legenda. Zejszner umieścił ją wśród podań z Doliny Kościeliskiej — obok historii o zbójnikach, ukrytych pieniądzach i miejscach w skałach, których później nie można było odnaleźć. Samą scenę nad stawem zamknął w jednym zdaniu:
Chłop chciał spuścić mały staw Smreczyński na końcu doliny Kościeliskiej położony: gdy go zaczął przekopywać, zawołał z niego głós: „Przestań, bo jak spuścisz ten staw, to wszystkie wsie aż do morza zatopisz”.
Ludwik Zejszner, Pieśni ludu Podhalan…, 1845, „Wiadomość o Podhalanach”, s. 33

Legenda ma także późniejsze, bardziej rozbudowane wersje. Chłop staje się w nich gazdą, kopie rów, by osuszyć staw i zamienić go w łąkę, a po usłyszeniu głosu porzuca pracę. U Zejsznera scena kończy się na samym ostrzeżeniu — nie wiadomo nawet, czy bohater go posłuchał.

Wszystkie wsie aż do morza
Smreczyński Staw jest niewielki, a jednak w legendzie kryje wodę zdolną zalać wszystkie wsie aż do morza. Nie chodzi więc o zwykłe wystąpienie z brzegów. Człowiek miałby otworzyć coś, nad czym nie potrafiłby już zapanować.
Opowieść nie wyjaśnia, skąd bierze się ta siła ani którędy miałaby popłynąć woda. Pozostawia prosty zakaz: stawu nie wolno przekopywać. Dopóki tafla pozostaje nienaruszona, niebezpieczeństwo jest zamknięte między drzewami.
Ciemna woda nad torfem
Maria Steczkowska w 1858 roku opisała Smreczyński Staw jako płytki i położony na torfisku. Czternaście lat później przedstawiła go dokładniej: dno było torfiaste, brzegi bagniste, a woda — „choć przejrzysta, ale ciemna, prawie czarna”.
Podobny obraz pozostawił Seweryn Goszczyński. „Smerczyn Staw” miał dla niego ustronny wdzięk, choć jego brzegi były bagniste, a woda nie miała czystości typowej dla innych górskich jezior.
Ciemny wygląd stawu miał więc bardzo ziemskie tło: torfiaste dno i podmokłe brzegi. W tych dawnych opisach nie ma jeszcze jeziora bez dna — ten motyw pojawi się dopiero w późniejszej wersji legendy.

Od chłopa do gazdy
Rozbudowaną postać legendy przytoczył Wojciech Szatkowski w tekście opublikowanym przez Muzeum Tatrzańskie w 2020 roku. Pokazuje on, jak opowieść brzmi współcześnie, ale nie wyjaśnia, kiedy pojawiły się jej nowe elementy. Nie wiadomo więc, kiedy chłop stał się gazdą ani kiedy Smreczyński Staw zaczęto nazywać bezdennym.
Starszy trop prowadzi nad zupełnie inny staw. W Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego z 1888 roku rzeczywiście pojawia się jezioro uważane za niezgłębione i połączone dnem z morzem. Chodzi jednak o Niższy Staw Ciemnosmreczyński, dawniej zwany Przybylińskim Jeziorem, po południowej stronie Tatr. Podobieństwo nazw łatwo wprowadza w błąd, ale nie jest to Smreczyński Staw w Dolinie Kościeliskiej.
Można więc zobaczyć, jak legenda się zmieniła, lecz nie da się wskazać momentu tej zmiany. W zapisie z 1845 roku grozę budzi możliwość uwolnienia wody. W późniejszej wersji tajemnica sięga również w głąb — staw staje się bezdenny.
To, czego nie widać z brzegu
Chłop widzi przed sobą wodę, którą chce spuścić. Głos ze stawu każe mu spojrzeć dalej — ku ludziom i miejscom leżącym daleko poza Doliną Kościeliską. Zwykłe przekopywanie ziemi nagle staje się decyzją o skutkach przekraczających jego wyobraźnię.
Na tym polega siła tej legendy. Nie potrzebuje obrazu potopu ani postaci wynurzającej się z wody. Wystarcza jeden głos, by postawić człowieka przed granicą, której nie rozumie: „Przestań”.
O nazwie stawu, jej związku ze smrekiem i dawnymi Smreczynami piszę osobno w artykule „Skąd nazwa Smreczyński Staw? Smrek i dawne Smreczyny”.
O źródłach
Najstarszy zapis podania, który udało mi się sprawdzić bezpośrednio, znajduje się na stronie 33 książki Ludwika Zejsznera z 1845 roku. Nie oznacza to, że opowieść nie krążyła wcześniej. Od tego druku można jednak bezpiecznie rozpocząć porównywanie jej kolejnych wersji.
Opis dziewiętnastowiecznego wyglądu stawu opiera się na obu wydaniach książki Marii Steczkowskiej oraz relacji Seweryna Goszczyńskiego. Są to świadectwa dotyczące samego miejsca — jego wody, dna i brzegów — a nie kolejne zapisy legendy.
Rozbudowany wariant opowieści przywołuję za tekstem Wojciecha Szatkowskiego opublikowanym przez Muzeum Tatrzańskie w 2020 roku. Zapis z 1888 roku o jeziorze niezgłębionym i połączonym z morzem służy natomiast rozróżnieniu dwóch podobnie nazwanych miejsc: dotyczy Niższego Stawu Ciemnosmreczyńskiego, a nie Smreczyńskiego Stawu w Dolinie Kościeliskiej.
Bibliografia
- Ludwik Zejszner, Pieśni ludu Podhalan czyli górali tatrowych polskich, Warszawa 1845, część „Wiadomość o Podhalanach”, s. 31–34; podanie o Smreczyńskim Stawie na s. 33.
- Seweryn Goszczyński, Dziennik podróży do Tatrów, Petersburg 1853, rozdział „Kościelisko. — Źródło czarnego Dunajca. — Smerczyn Staw. — Góra Ormak”.
- Maria Steczkowska, Obrazki z podróży do Tatrów i Pienin, Kraków 1858, s. 114.
- Maria Steczkowska, Obrazki z podróży do Tatrów i Pienin, wydanie drugie, przejrzane i pomnożone, Kraków 1872, s. 121–122.
- Walery Eljasz-Radzikowski, „Wspomnienie z pośród turni tatrzańskich”, Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego, t. 12, Kraków 1888, s. 14 — niezgłębiony Niższy Staw Ciemnosmreczyński jako odrębny obiekt.
- Wojciech Szatkowski, „Tajemnicze Tatry, część 21. Dolina Kościeliska – majstersztyk przyrody…”, Muzeum Tatrzańskie, 10 grudnia 2020 — współczesna, rozbudowana wersja legendy.