TATRY · ZBÓJNICKIE OKNA
Zbójnickie Okna. Dwa otwory nad dawną drogą
Najstarszy bezpośrednio sprawdzony zapis nazwy Zbójnickich Okien pochodzi z 1887 roku. Jan Gwalbert Pawlikowski opisał wówczas dwa otwory widoczne wysoko nad Doliną Kościeliską, lecz nie wspomniał o zbójnikach, napadach ani kupieckich karawanach. Opowieść o skalnej czatowni, z której miano śledzić drogę z Węgier, pojawia się w sprawdzonym druku dopiero w 1923 roku.
Nie oznacza to, że powstała wtedy. Nazwa była starsza od publikacji Pawlikowskiego, a jej zbójeckiego członu nie potrafimy dziś pewnie wyjaśnić. Otwory, widok na dolinę i dawna droga stworzyły jednak układ, który łatwo było zamienić w opowieść o ludziach ukrytych za skalnym oknem.

Zapis Pawlikowskiego z 1887 roku
W 1887 roku Jan Gwalbert Pawlikowski opublikował w „Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego” artykuł Podziemne Kościeliska. Opisywał jaskinie, do których docierał z towarzyszami, prowadził pomiary, sprawdzał przejścia i szukał dalszych ciągów pod wapiennymi ścianami doliny.
Przy dwóch otworach widocznych wysoko ponad lasem zapisał:
Z głębi doliny, mniej więcej od Sowy, widać ponad lasem wysoko w turni dwa otwory, które zowią »Zbojeckiemi Oknami«.
Jan Gwalbert Pawlikowski, „Podziemne Kościeliska”, 1887
Sformułowanie „które zowią” wskazuje, że Pawlikowski nie tworzył nazwy. Funkcjonowała już wcześniej, choć autor nie podał, od kogo ją usłyszał ani jak długo należała do miejscowego nazewnictwa.
Droga do grot prowadziła lasem ku turni tworzącej rodzaj skalnej bramy. Za nią znajdował się zamknięty ścianami kocioł, otwory i dalsze wnętrza. Jedno z okien wychodziło nad stromym zboczem grani i otwierało widok na Dolinę Kościeliską. Okno nie było więc przenośnią, lecz rzeczywistym otworem, przez który można patrzeć ku dolinie.
Pawlikowski dodał, że cała grota wzięła nazwę od okien. Wyjaśnił w ten sposób drugi człon nazwy, ale nie napisał, dlaczego okna były „zbójeckie”. W jego opisie nie ma zasadzki, łupów, Janosika ani kupców idących z Węgier.
Kilka akapitów wcześniej zaznaczał, że wiadomości zbierane od juhasów i miejscowe opowieści bywały skąpe, niewyraźne albo pomieszane. Przy Zbójnickich Oknach zapisał położenie, drogę wejścia, wnętrze i widok, lecz nie podał przekazu wyjaśniającego pierwszy człon nazwy. Jego milczenie nie dowodzi, że taka opowieść wówczas nie istniała.
Czy Goszczyński opisywał te same groty?
Starszy zapis Seweryna Goszczyńskiego mógłby przesunąć początek historii, lecz nie można go bez zastrzeżeń przypisać Zbójnickim Oknom. W Dzienniku podróży do Tatrów autor opisał „pieczarę zbójców” w południowej ścianie Upłazu. W jej wnętrzu miały znajdować się otwory zastępujące okna, kamienne ławy i źródło. Dostęp prowadził stromym, porośniętym drzewami zboczem, a z pieczary było widać dolinę i góry po jej południowej stronie.
Z tym miejscem wiązała się również opowieść. Kości znalezione w pieczarze miały należeć do słynnego zbójnika z Węgier, Janoszyka.
Zestaw szczegółów jest podobny: pieczara, okna, trudne dojście i szeroki widok. Dopiero przypis w wydaniu opracowanym przez Stanisława Sierotwińskiego wskazuje jednak Okna Zbójnickie Niżnie. Sam Goszczyński nie użył tej nazwy, a jego opis położenia nie wystarcza do pewnego utożsamienia obu miejsc.
Fragment pozostaje możliwym śladem starszej tradycji o zbójeckiej pieczarze nad doliną. Nie daje podstaw, by przenieść kości Janoszyka do Zbójnickich Okien. Podobny proces wiązania opowieści z konkretnym skalnym wnętrzem opisuje artykuł o Jaskini Dziurze.
Skalna czatownia w druku z 1923 roku
W pierwszym roczniku „Wierchów” z 1923 roku ukazał się artykuł Tadeusza Zwolińskiego o nieznanych grotach Doliny Kościeliskiej. Początkowy ustęp przedstawiał dolinę jako miejsce dawnych podań, zbójników i skarbów. Okna Zbójnickie zostały w nim nazwane rzekomą siedzibą Janosika i naturalną warownią.
Fragment nie pochodził jednak od Zwolińskiego. Redakcja zaznaczyła w przypisie, że dodała cały początkowy ustęp z własnej inicjatywy. Nie jest to zatem relacja badacza jaskiń ani zapis rozmowy z miejscowym przewodnikiem. Samo słowo „rzekomo” pozostawia wyraźny dystans wobec opowieści.
W tym samym tomie Konstanty Stecki opublikował tekst Znaki poszukiwaczy skarbów. Rozważał pochodzenie znaków wykuwanych na tatrzańskich skałach i wskazywał kilka możliwych grup ich twórców: poszukiwaczy skarbów, górników oraz zbójników. W tym kontekście zapisał najbardziej rozbudowane dawne objaśnienie nazwy, do którego udało się dotrzeć:
Wszak w dol. Kościeliskiej mamy groty zwane »Zbojeckiemi oknami« i tu właśnie mieli oni podobno swą czatownię, skąd śledzili przechodzące doliną z Węgier przez Tomanową przełęcz karawany kupieckie.
Konstanty Stecki, „Znaki poszukiwaczy skarbów”, 1923
Skalne okna stają się tu czatownią nad drogą. Stecki nie podał jednak informatora, nie opisał konkretnego napadu i użył słowa „podobno”. Jego wzmianka pokazuje, jak w 1923 roku tłumaczono nazwę, ale nie dokumentuje rzeczywistego posterunku zbójników.
Czy położenie grot potwierdza legendę?
Dolina Kościeliska nie była zamkniętym końcem drogi. Przejście przez Tomanową prowadziło na południową stronę Tatr. Na tej osi Stecki umieścił kupieckie karawany.
Współczesne karty Jaskiń Polski rozróżniają dwa obiekty położone w Organach, po wschodniej stronie doliny. Okna Zbójnickie Niżnie tworzą układ kilku otworów, korytarza przebijającego turnię i skalnego dziedzińca. Wyżej znajduje się krótszy obiekt, którego jeden z otworów dobrze widać z dna doliny.
Otwory rzeczywiście znajdują się wysoko nad drogą. Człowiek stojący w jednym z nich może patrzeć w dół, pozostając częściowo ukryty za skalną ścianą. Topografia czyni opowieść o czatowni wyobrażalną, ale nie potwierdza jej historycznego wykorzystania.
W sprawdzonych dawnych zapisach nie odnaleziono informacji o stałym pobycie zbójników w Oknach, przechowywaniu tam łupów, drodze ucieczki, sygnałach przekazywanych pomiędzy otworami ani konkretnym napadzie przygotowanym w skalnej kryjówce. Stecki pisał jedynie o śledzeniu karawan, a wcześniejszy pewny opis Pawlikowskiego zatrzymywał się na nazwie, położeniu i widoku.
Pochodzenie nazwy bez pewnej odpowiedzi
Nazwa była używana najpóźniej w 1887 roku. Nie udało się ustalić, jak długo funkcjonowała wcześniej ani kto pierwszy odniósł ją do otworów w Organach. Nie znamy też okoliczności, w których powstało to określenie, dlatego nie sposób rozstrzygnąć, czy zachowywało wspomnienie konkretnego wydarzenia, starszą miejscową opowieść czy tylko skojarzenie trudno dostępnych grot ze zbójecką kryjówką.
Najwcześniejszy pewny opis daje nazwę i przestrzeń. Dopiero późniejsze teksty ustawiają za skalnym oknem Janosika albo zbójników śledzących kupieckie karawany. Nie musi to oznaczać, że opowieść powstała w 1923 roku. Zwoliński, jego redakcja i Stecki mogli korzystać z wersji znanej wcześniej, ale nie wskazali, skąd ją znali.
Pawlikowski zobaczył z głębi doliny dwa otwory, wszedł do środka i stanął przy oknie wychodzącym nad stromym zboczem. Opisał grotę, lecz nie spotkał w niej bohaterów odpowiadających nazwie. Późniejszy druk umieścił ich w tym samym widoku.
Nazwa jest pewna w XIX wieku. Czatownia i karawany pojawiają się w sprawdzonym druku później. W zachowanych tekstach nie ma potwierdzenia historycznego posterunku zbójników. Pozostają dwa otwory wysoko nad dawną drogą.
Pozostałe artykuły o Tatrach znajdują się na stronie „Tatry”.
Źródła i dawne zapisy
Najważniejsze są opis Zbójnickich Okien pozostawiony przez Jana Gwalberta Pawlikowskiego w 1887 roku oraz dwa teksty opublikowane w pierwszym roczniku „Wierchów” w 1923 roku.
Pawlikowski pozostawił najwcześniejszy bezpośrednio sprawdzony zapis nazwy. Opisał dwa otwory widoczne z głębi Doliny Kościeliskiej, skalną bramę, kocioł, grotę i okno wychodzące nad stromym zboczem. Nie zamieścił opowieści o zbójnikach, napadach ani kupieckich karawanach.
W redakcyjnym wstępie do artykułu Tadeusza Zwolińskiego z 1923 roku Zbójnickie Okna zostały nazwane rzekomą siedzibą Janosika i naturalną warownią. Przypis w „Wierchach” informuje, że początkowy fragment dodano z inicjatywy redakcji i nie pochodził od autora właściwego tekstu.
Konstanty Stecki zapisał w tym samym roczniku, że zbójnicy mieli podobno posiadać w Oknach czatownię, z której śledzili karawany kupieckie idące Doliną Kościeliską z Węgier przez Tomanową Przełęcz. Nie podał informatora ani konkretnego wydarzenia. Jego tekst dokumentuje objaśnienie używane w 1923 roku, nie historyczne istnienie zbójnickiej czatowni.
W Dzienniku podróży do Tatrów Seweryna Goszczyńskiego występuje wcześniejsza „pieczara zbójców” z oknami, kamiennymi ławami, źródłem i widokiem na dolinę. Góralskie opowieści łączyły znalezione tam kości z Janoszykiem. Sam autor nie używa nazwy „Zbójnickie Okna”. Na Okna Zbójnickie Niżnie wskazuje dopiero przypis późniejszego wydawcy, a opis położenia nie pozwala pewnie utożsamić obu miejsc.
Współczesne karty Jaskiń Polski wykorzystano do sprawdzenia położenia, liczby obiektów oraz układu otworów w Organach. Nie rozstrzygają one wieku nazwy ani opowieści o zbójnikach.
Bibliografia
- Jan Gwalbert Pawlikowski, „Podziemne Kościeliska”, w: „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego”, t. 11, Kraków: Towarzystwo Tatrzańskie, 1887, opis Zbójnickich Okien na s. 38.
- Seweryn Goszczyński, „Dziennik podróży do Tatrów”, Petersburg 1853; wydanie opracowane przez Stanisława Sierotwińskiego, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1958. Fragment o „pieczarze zbójców”; przypis późniejszego wydawcy wskazuje Okna Zbójnickie Niżnie, ale nie daje pewności, że Goszczyński opisywał właśnie to miejsce.
- Tadeusz Zwoliński, „Nieznane groty doliny Kościeliskiej”, w: „Wierchy”, r. 1, Lwów 1923, s. 28–29; początkowy fragment o Janosiku i Oknach Zbójnickich został dodany z inicjatywy redakcji.
- Konstanty Stecki, „Znaki poszukiwaczy skarbów”, w: „Wierchy”, r. 1, Lwów 1923, s. 47–48.
- Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy, „Okna Zbójnickie Niżnie”, nr inwentarzowy T.D-08.09, baza „Jaskinie Polski”.
- Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy, „Okno Zbójnickie Wyżnie”, nr inwentarzowy T.D-08.10, baza „Jaskinie Polski”.