TATRY · WANTULE
Wantule. Trzy chmury nad zasypaną halą
Wantule są rozległym rumowiskiem w górnej części Doliny Miętusiej. Nazwa pochodzi od słowa wanta, oznaczającego wielki blok skalny, ale dawne opowieści tłumaczyły kamienne pole inaczej: jako pozostałość hali zasypanej za odmowę pomocy obcemu.
Trzy dziewiętnastowieczne zapisy nie tworzą jednej niezmiennej legendy. U Walerego Eljasza w 1870 roku ocalał juhas, który potajemnie nakarmił ubogiego. U Marii Steczkowskiej w 1872 roku nikt nie został ocalony, a katastrofę zapowiedziała jedna czarna chmurka. W gawędzie przypisanej Sabale przez Stanisława Witkiewicza w 1891 roku pojawiły się trzy chmury, młody honielnik i czarna owieczka.
Znaczenie nazwy i jej dawne zapisy omawia osobny artykuł „Skąd nazwa Wantule? Miejsce pełne want”. Poszczególne wersje legendy umieszczały pomiędzy głazami szałas i pasterzy, a ocalenie — lub jego brak — wiązały z odpowiedzią na prośbę obcego.

Wantule w krajobrazie
Kamienne bloki leżą pomiędzy drzewami, w zagłębieniach i u podnóża stromych ścian. Nie tworzą jednego łatwego do objęcia widoku. Nazwa ujmuje ten krajobraz prościej: jedna wanta to wielki głaz, Wantule — miejsce zajęte przez wiele takich kamieni.
Bronisław Gustawicz, geograf opisujący źródliska obu Dunajców, zapisał w 1885 roku: „Miejsce to zowią Wantulami”. Wskazał również Dziurawe jako skalną ścianę, spod której miały zsunąć się bloki.
W dawnych opowieściach rumowisko nie było jednak wyłącznie skutkiem ruchu skał. Pod głazami miały pozostać szałas, strąga, owce i ludzie ukarani za odmowę pomocy.
Juhas ocalony w relacji Eljasza
Najwcześniejszy bezpośrednio sprawdzony zapis legendy pochodzi z przewodnika Walerego Eljasza wydanego w 1870 roku. Autor prowadził czytelnika przez Przysłop i Halę Miętusią, a następnie kierował uwagę ku wielkim łomom skalnym u stóp Krzesanicy.
Eljasz przywołał relację Macieja Sieczki, przewodnika, który wcześniej pasał w tym rejonie owce. Sieczka miał widzieć strągę wystającą spomiędzy kamieni. Ten szczegół umieszcza w rumowisku rzeczywiste elementy pasterskiej pracy: szałas, miejsce do dojenia i stado.
Według zapisanej następnie opowieści do szałasu przyszedł ubogi. Szałaśnicy odprawili go bez jałmużny. Tylko jeden juhas „pokryjomu go pożywił”. Przybysz ostrzegł go przed niebezpieczeństwem, a juhas zdążył odejść, zanim głazy zasypały osadę wraz z ludźmi i dobytkiem.
W tej wersji o ocaleniu rozstrzyga pomoc udzielona wcześniej, przy szałasie. Ostrzeżenie jest odpowiedzią na konkretny gest.
Jedna czarna chmurka u Steczkowskiej
Maria Steczkowska opublikowała odmienny wariant w drugim wydaniu Obrazków z podróży do Tatrów i Pienin z 1872 roku. U stóp Krzesanicy również stał dawniej szałas, a do juhasów przyszedł żebrak-kaleka. Zastał ich przy posiłku i poprosił o jałmużnę.
Pasterze nie tylko odmówili. Wyśmiali jego kalectwo, a następnie zlekceważyli ostrzeżenie przed burzą. Po odejściu żebraka na niebie ukazała się jedna czarna chmurka. Rosła, aż zasłoniła niebo. Grzmoty, pioruny, ulewa i gwałtowny wiatr poprzedziły runięcie skał, które zasypały szałas, owce i ludzi.
U Steczkowskiej nie ma dobrego juhasa, który uchodzi przed katastrofą. Pasterze reagują wspólnie i wspólnie ponoszą karę. Jedna chmura nie odmierza czasu na ucieczkę — zapowiada zdarzenie, którego nie można już zatrzymać.
Trzy chmury i czarna owieczka u Witkiewicza
Najbardziej rozbudowaną spośród sprawdzonych wersji przedstawił Stanisław Witkiewicz w wydanym w 1891 roku Na przełęczy. Autor opisał scenę na Miętusiej Hali: Sabała wskazuje ręką las rosnący na wantach i rozpoczyna gawędę.
W tej opowieści staremu przybyszowi pomaga honielnik — młody pomocnik pasterski, nazwany przez Sabałę „małym pachołcyskiem”. Chłopiec ma pod opieką jedną czarną owieczkę. Dziadek każe mu obserwować niebo i uciekać po pojawieniu się trzeciej „kmury”.
Pierwsza chmura ostrzega, druga zbliża niebezpieczeństwo, trzecia wyznacza ostatnią chwilę na odejście. Honielnik rusza, owieczka biegnie za nim, a chwilę później skały zasypują szałas i pozostałych owczarzy.
W tej wersji nie występuje sierota Jasiek znany z późniejszego obiegu. Pozostaje honielnik należący do pasterskiej wspólnoty, choć stojący nisko w jej hierarchii. Po zakończeniu gawędy Witkiewicz dodaje, że w ciche noce juhasi mieli słyszeć spod want modlitwy zasypanych owczarzy.
Co łączy trzy warianty legendy?
W każdym zapisie obcy przychodzi do szałasu, prosi o pomoc, a odmowa poprzedza zasypanie pasterskiej osady. Zmieniają się jednak bohaterowie i sposób ocalenia.
U Eljasza jeden juhas pomaga ubogiemu i otrzymuje ostrzeżenie. U Steczkowskiej wszyscy pasterze szydzą z kaleki, jedna chmura zapowiada burzę i nikt nie uchodzi. U Witkiewicza miłosierny honielnik dostaje trzy znaki, dzięki którym ucieka razem z owieczką.
Z zachowanych tekstów nie wynika, czy Witkiewicz zapisał niezależny wariant krążący wśród górali, czy gawęda przypisana Sabale pozostawała w związku z wcześniejszymi wersjami Eljasza i Steczkowskiej. Trzech relacji nie da się więc złożyć w jedną gładką fabułę. Ich różnice są częścią historii opowieści.
Inny rodzaj zakazu pojawia się przy Smreczyńskim Stawie: człowiek nie odmawia tam pomocy, lecz próbuje naruszyć wodę i słyszy ostrzeżenie.
Gest zachowany między głazami
Dawne opowieści zamykają długi ruch skał w kilku chwilach. Obcy staje przy szałasie, ktoś odmawia albo podaje jedzenie, nad grzbietem pojawia się chmura. W wersji Sabały przychodzą kolejno trzy, a ostatnia uruchamia ucieczkę.
Dziś pomiędzy wantami rosną drzewa, a korzenie wchodzą w szczeliny kamiennych bloków. Dawne teksty nie pozwalają wskazać śladu szałasu, strągi ani drogi honielnika. Zostaje jednak gest: ręka Sabały skierowana ku rumowisku, od której Witkiewicz rozpoczął opowieść o trzech chmurach.
Więcej artykułów o tatrzańskich miejscach zebrano na stronie „Tatry”.
Źródła i dawne zapisy
Najważniejsze są trzy dziewiętnastowieczne warianty opowieści związanej z Doliną Miętusią i kamiennym rumowiskiem.
Walery Eljasz zapisał historię o ubogim, którego szałaśnicy odprawili bez jałmużny, oraz o jednym juhasie, który potajemnie podał mu jedzenie i został ostrzeżony przed zasypaniem osady. W jego opisie pojawia się również relacja Macieja Sieczki o strądze widocznej dawniej wśród głazów.
Maria Steczkowska w drugim wydaniu książki z 1872 roku przedstawiła wersję z żebrakiem-kaleką, jedną czarną chmurką i zagładą całej pasterskiej wspólnoty. Tego fragmentu nie odnaleziono w odpowiadającym miejscu pierwszego wydania z 1858 roku.
W Na przełęczy Stanisław Witkiewicz przedstawił Sabałę opowiadającego o trzech chmurach, honielniku nazwanym małym pachołcyskiem i czarnej owieczce. Jest to literacko ułożona scena, nie dosłowny zapis rozmowy. Potwierdza, że w 1891 roku Witkiewicz przypisał tę gawędę Sabale, lecz nie dowodzi, że od Sabały rozpoczęła się cała opowieść.
Maksymilian Nowicki i Bronisław Gustawicz pomagają ustalić, jak w XIX wieku nazywano Wantule i gdzie je umieszczano. Nie zapisują jednak samej legendy.
Bibliografia
- Walery Eljasz, Illustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic, Poznań: J.K. Żupański, 1870, s. 163–164.
- Maria Steczkowska, Obrazki z podróży do Tatrów i Pienin, wyd. 2, Kraków: Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1872, s. 145–146.
- Maksymilian Nowicki, „Rzeźba Tatr”, w: Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego, t. 1, Kraków: Towarzystwo Tatrzańskie, 1876, s. 7–37; wzmianka o Wantulach na s. 20.
- Bronisław Gustawicz, „O źródliskach obu Dunajców”, w: Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego, t. 10, Kraków: Towarzystwo Tatrzańskie, 1885, s. 33–56; opis Wantuli na s. 39.
- Stanisław Witkiewicz, Na przełęczy. Wrażenia i obrazy z Tatr, Warszawa: Gebethner i Wolff, 1891, s. 135–136.